„Dnia 16 maja wyszłyśmy ze szkoły na warsztaty do Wilanowa. Były to zajęcia z cyklu Sekrety pałacowych muz…
IV Warszawski Konkurs Poezji Śpiewanej u „Platerek”
Zapraszamy do udziału w kolejnej edycji konkursu, który już na stałe zagościł w wiosennym pejzażu warszawskich wydarzeń kulturalno-edukacyjnych. Organizatorem konkursu jest nasza Szkoła.
Ku rozwadze: prof. Feliks Koneczny o państwowej edukacji
W ostatnim czasie część uczennic liceum zgłębia myśl Feliksa Konecznego (ur. 1862 r., zm. w 1949), polskiego historyka i historiozofa, twórcy oryginalnej koncepcji cywilizacji. Zaintrygowały je myśli Konecznego o systemie oświaty. Oto fragment jego dzieła, aktualny również i dziś:
„… nie znające się na rzeczy władze państwowe narzucały szkole już od dwóch pokoleń kult miernoty. Wyniknęło to z mylnego zapatrywania, jakoby społeczeństwa rozkwitały przez podnoszenie przeciętnego poziomu. Skutek wzięto za przycznynę. Przeciętna miernota podnosi swój poziom automatycznie w miarę, jak niebosiężnieją szczyty. Życie historyczne społeczeństw rozwija się przez wybitność personalizmów, a gdy tego zabraknie, poziom społeczny opada. Ogół winien służyć talentowi za piedestał. Dbajmy o szczyty, a reszta na pewno się znajdzie. Gdy ogół przestaje patrzeć w górę (bo nie ma na co), przestanie też stąpać pod górę. Zupełnie to fałszywa droga, żeby szkołę urządzać dla miernoty, a zdolniejszych oddawać do osobnych szkół, na „elitę”. Doświadczenie poucza, jak dalece nie sposób orzec na pewno, który z żaków szkolnych rozwinie się w talent, a który stępieje potem na miernotę; toteż wybieranie „elity” pomiędzy chłopcami jest po prostu fałszywą grą. Tacy wybrańcy tępieją zwykle od samej zarozumiałości. Są to eksperymenty antypedagogiczne. W klasie zaś szkolnej zdolniejsi są niezbędni, ażeby stanowić drogowskaz w górę i zachętę.
Nie należy też obniżać poziomu klasy balastem uczniów leniwych, tępych, krnąbrnych. Jeżeli nauczyciel ma być odpowiedzialnym za wyniki nauczania, musi szkoła mieć prawo, żeby się pozbywać uczniów niepożądanych i wydalać ich. Ukochanie miernoty doprowadziło do tego, że można siedzieć trzy lata w jednej klasie.
Dobra szkoła nie może być tania. Ciężkie to zadanie na kraj ubogi. Cała nadzieja w tym, że w państwie obywatelskim, skoro odpadną koszty biurokracji, będzie można przeznaczyć na szkoły znacznie większy procent budżetu. I to jednak nie wystarczy.”
Feliks Koneczny
za: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/4255/panstwowe-szkolnictwo—chory-twor-protestantyzmu
Energia jądrowa — od laboratorium do elektrowni, 4 kwietnia 2012 r.
Uczennice gimnazjum i liceum uczestniczyły dziś w wykładzie dr Przemysława Olbratowskiego z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego poświęconym energii jądrowej. Spotkanie odbyło się w auli naszej szkoły i stanowiło dopełnienie „platerkowskiej” sesji naukowej sprzed dwóch tygodni. Spotkanie prowadził dr Michał Kowal — nauczyciel fizyki w naszej szkole.
Równi, ale różni. Kongres edukacji zróżnicowanej — przypomnienie
Edukacja zróżnicowana to w pewnym sensie powrót do modelu edukacyjnego powszechnego jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy to z zasady chłopcy i dziewczęta uczęszczali do osobnych szkół.
„Sukces w edukacji – personalizacja nauczania” – pod takim hasłem zakończył się w Warszawie III Międzynarodowy Kongres Edukacji Zróżnicowanej. W imprezie zorganizowanej przez Europejskie Stowarzyszenie Edukacji Zróżnicowanej przy współpracy ze Stowarzyszeniem Wspierania Edukacji i Rodziny STERNIK, Żeńskim Gimnazjum i Liceum im. Cecylii Plater-Zyberkówny oraz Gimnazjum i Liceum Sióstr Nazaretanek uczestniczyło 500 delegatów z kilkudziesięciu krajów ze wszystkich kontynentów.
Jak feministki zmieniły edukację?
Poszczególni mówcy wielokrotnie podkreślali, że odejście od tego rozwiązania na rzecz szkoły koedukacyjnej nastąpiło z przyczyn stricte ideologicznych, nie było poprzedzone żadnymi badaniami. Założono, że szkoły takie będą lepiej przygotowywały dzieci i młodzież do życia w społeczeństwie, w którym nastąpiło zrównanie ról płci, koedukacja była realizacją postulatów feministycznych. Po wielu wiekach obowiązywania modelu edukacji przeznaczonej wyłącznie dla chłopców, następnie zaś osobnych szkół i programów nauczania dla chłopców i dziewcząt, założono, że wspólne szkoły, klasy, zajęcia i programy nauczania będą stanowić najodpowiedniejsze przygotowanie do życia w świecie rządzącym się zasadami równości płci – wyjaśniał Dr Jaume Camps z Wydziału Pedagogicznego Międzynarodowego Uniwersytetu Katalonii. Wskazał jednocześnie na szereg zarzutów stawianych obecnie szkole koedukacyjnej przez te same środowiska. A zatem szkoła mieszana nadal pozostaje niejako szkołą męską, która przyjęła kobiety pod swój dach, z drugiej zaś rosnąca feminizacja personelu wskazuje uczniom, że określone prace są bardziej odpowiednie dla określonej płci. Po kilkunastu latach wspólnej nauki dziewczęta i chłopcy wybierają zawody i kierunki studiów wyraźnie odmienne.
Feminizacja szkół jako bomba demograficzna
Co więcej, już w szkole mimo włączenia chłopców i dziewcząt do tych samych klas i mimo programu, który ma kształtować współpracę między nimi, dochodzi do autosegregacji przejawiającej się szczególnie wtedy, gdy uczeń może swobodnie wybierać towarzyszy zabaw lub innych zajęć.
Koedukacja szkodzi jednak również chłopcom. Doktor Camps wskazywał na obniżenie się wyników w nauce, wynikający z feminizacji zawodu brak męskich wzorców wśród personelu nauczającego i w końcu negatywne efekty tego zjawiska u mężczyzn.
O edukacji chłopców i młodych mężczyzn w XXI w. bardzo ciekawie mówiła Christina Hoff Sommers, która wskazała na zasadnicze różnice między płciami i dość silny trend sztucznego ignorowania tych różnic i tłumienia naturalnych przejawów męskości (podając m.in. przykład wymuszenia na brytyjskich rodzicach karania chłopców za zabawę w wojnę). W efekcie coraz mniejszy jest udział mężczyzn wśród osób wykształconych, co z kolei powoduje poważne zagrożenia dla całych społeczeństw, określone przez Indirę Samarasekerę, rektor Uniwersytetu w Ottawie, mianem „demograficznej bomby zegarowej”. Stosunek liczby wykształconych kobiet do równie wykształconych mężczyzn wynosi bowiem 1,5:1, co oznacza, że co trzecia kobieta nie będzie mogła znaleźć męża z odpowiednim wykształceniem. Dysproporcja ta rośnie coraz szybciej. Co więcej, brak wykształconych mężczyzn, skłonniejszych do ryzyka i innowacji, musi odbić się na konkurencyjności kraju.
Mamy podstawy prawne, ale nie mamy woli?
W porównaniu do innych państw pozycja Polski jest tu bardzo niekorzystna. W Stanach Zjednoczonych jest około 400 szkół publicznych realizujących edukację zróżnicowaną, w Polsce takich szkół nie ma, choć kilka jednostek samorządowych (m.in. miasta Warszawa i Kraków) rozważa ich uruchomienie.
Prawno-polityczne uwarunkowania edukacji zróżnicowanej omówił prof. Bogusław Śliwerski z Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej. Choć podstawowe akty prawne łącznie z Konstytucją RP są korzystne z punktu widzenia wolności w edukacji, a więc również edukacji zróżnicowanej, to faktycznie nie jest ona wspierana przez państwo, nie licząc krótkiego okresu, gdy ministrem edukacji był Roman Giertych.
Prof. Śliwerski wskazał również na konieczność zaangażowania rodziców w proces edukacyjny. Przypomniał między innymi wypowiedź bł. Jana Pawła II, według którego na rodzicach spoczywa powinność takiego zaangażowania. Stanowisku Kościoła i ostatnich Papieży wobec edukacji wybitny pedagog poświęcił nieco więcej czasu, nie pozostawiając wątpliwości zarówno co do pełnego poparcia Kościoła dla wolności wyboru modelu edukacji jak i faktu, że edukacja spersonalizowana, widząca w dziecku integralną osobę, a w wychowaniu również kształtowanie woli, moralności i sumienia tej osoby, jest propozycją najpełniej realizującą katolickie postulaty. Przypomniał o nałożonym przez Kościół na wszystkich wiernych, również nie korzystających z danych modeli edukacyjnych, obowiązku zabiegania o stosowne wsparcie ze strony społeczności świeckich. Zapewniające wolność wyboru rodziców (Kan. 797 KPK), którzy chcą korzystać z dobrodziejstw, jakie daje ich dzieciom edukacja spersonalizowana, czy inne dobre rozwiązania edukacyjne np. homeschooling.
Personalizacja nauczania
Prelegenci nie skupiali się jedynie na zagadnieniach stricte związanych ze zróżnicowaniem szkół lub klas według płci (większa niż w modelu edukacyjnym łatwość rozwijania talentów stereotypowo przypisywanych płci przeciwnej niż płeć ucznia – np. uzdolnień matematycznych u dziewcząt; kwestia rzekomych trudności w nawiązywaniu kontaktów z płcią przeciwną u młodzieży ze szkół jednopłciowych itd.), poruszając kwestie związane bezpośrednio z personalizacją kształcenia stanowiącą temat przewodni kongresu, czy też z edukacją w ogóle. Przedstawiciele Stowarzyszenia STERNIK oraz australijskiego Stowarzyszenia Rodziców PARED mówili o swoich doświadczeniach związanych z tutoringiem rodzinnym. Dyskutowano także o czytelnictwie wśród młodzieży. Uczestnicy Kongresu mogli też wysłuchać bardzo ciekawego świadectwa kobiety, w tej chwili doktorantki na wydziale matematyki, która od pierwszej klasy szkoły podstawowej do matury uczyła się w żeńskiej szkole im. Emilii (sic! — powinno być Cecylii — przyp. AG) Plater Zyberkówny.
Przypadek afrykański
Ostatnim punktem kongresu był Okrągły Stół pięciu kontynentów. Z dużym zainteresowaniem wysłuchaliśmy prelegenta z Demokratycznej Republiki Konga, Jean Paula Mutebę, który w barwny sposób opowiadał o specyficznych problemach, z jakimi boryka się afrykańskie szkolnictwo. Nie chodzi tu tylko o brak pieniędzy czy niedostatek, ale także o mentalność ludzi, którzy nie widzą potrzeby nauki, gdyż w warunkach afrykańskich ludzie odnoszący sukcesy w wymiarze finansowym (piosenkarze, sportowcy) przeważnie dorabiają się, nie posiadając wykształcenia. Tymczasem brak edukacji i szans na nią stanowi rzeczywistą przyczynę trudności, z jakimi Afryka nie przestaje mieć do czynienia, a które faktycznie dotyczą nie tylko Czarnego Lądu. „Pomóżcie nam, bo kiedyś nasze problemy zapukają do waszych drzwi” – apelował Muteba.
Interesująca była również relacja Teresy Martínez, dyrektor szkoły żeńskiej La Vall w Katalonii prowadzonej przez Institució Familiar d’Educació, która opowiadała jak jej szkoła poradziła sobie z realizacją wymaganego przez władze Autonomii planu równości płci.
Na zakończenie organizatorzy zaprosili uczestników warszawskich obrad na IV Kongres EASSE, który odbędzie się w kwietniu 2013 roku w Lizbonie.
Katarzyna Jasińska
za: http://rebelya.pl/post/101/rowni-ale-rozn
warto też przeczytać o modzie na szkoły zrożnicowane
Spotkanie z przedstawicielami Universidad de Navarra, 29 marca 2012
Uczennice liceum wzięły udział w spotkaniu z przedstawicielami Uniwersytetu z Nawarry. Dowiedziały się o programach i projektach edukacyjnych organizowanych przez tę uczelnię, jak również możliwościach podjęcia studiów zagranicznych.
Oficjalna strona uniwersytetu: http://www.unav.es/.
Po co komu opowiadać o Krzyżakach jak nie słyszał o Jezusie
prof. Aleksander Nalaskowski
Nauczanie języka polskiego i historii w szkole jest niemal od początku obiektem zupełnie obrzydliwych reform i zmian. Ostatnie zaś, zaprojektowane jeszcze przez minister Hall, stanowią niemal zachętę do odcięcia się od własnej przeszłości – napisał Aleksander Nalaskowski, pedagog i publicysta.
W całym swoim rozedrganiu świat staje się coraz trudniejszy do pojęcia. Na naszych oczach upadają wieloletnie reżimy, a w ich miejsce wchodzą… nowe, kolejne. I nie jest tak, że rewolucja kończy się demokracją i rajską równością obywateli. Rewolucja francuska postawiła gilotyny i ostatecznie zamieniła kraj w cesarstwo. Rewolucja bolszewicka nie tylko nie nakarmiła tych, których car miał objadać, ale zagłodziła kolejne miliony. Zdaje się, że podobnie będzie w Afryce, a gdy w końcu padnie reżim północnokoreański, będzie naprawdę groźnie. Podobnie będzie z Białorusią.
Przeciętny obywatel słucha tych wiadomości i kręci głową ze zdumienia, a w końcu kwestionuje stwierdzenie Einsteina: „Urodziłem się w harmonii ze światem i mogę próbować go zrozumieć’. Bo próbuje i nie rozumie! A to może dotkliwie boleć. Bo naturalne jest, że chcemy wiedzieć, na czym stoimy i co się dookoła nas dzieje. Od tego uzależnione jest nasze poczucie bezpieczeństwa i podkreślane przez psychoanalizę „zadomowienie w świecie”.
Zachodzące na naszych oczach zmiany przebiegają w czasie, mają, każda z osobna i wszystkie razem, swój ład chronologiczny. Aby je zrozumieć, używamy myślenia historycznego, tylko w ten sposób możemy niejako „cofnąć film” i przyjrzeć się mu raz jeszcze z uwagą. Od rodziców wiem, że jeden z moich prapradziadów zginął w powstaniu styczniowym, pradziad niczym się szczególnym nie wsławił, a dziadek, którego zabili Niemcy, przyszedł do Torunia jako oficer armii Hallera. No tak, ale co by mi dały te opowieści mamy, gdybym nie wiedział, co to powstanie styczniowe, kim był Haller i dlaczego Niemcy zastrzelili dziadka? Nic! Zero!
Pamiętam gościa z Turcji, który nie miał pojęcia o chrześcijaństwie, nie wiedział, kim był/jest Jezus. A o islamie też niewiele wiedział. Oprowadzanie go po zabytkach Torunia, kościołach, mówienie o Krzyżakach były zupełnie bezsensowne – nie było jak się podłączyć do jego świadomości.
Nauczanie języka polskiego i historii w szkole jest niemal od początku obiektem zupełnie obrzydliwych reform i zmian. Ostatnie zaś, zaprojektowane jeszcze przez minister Hall, stanowią niemal zachętę do odcięcia się od własnej przeszłości. Radykalne obcięcie godzin nauczania historii, ustawiczne gmeranie w spisie lektur, wtłaczanie młodym, że myślenie kategoriami „teraz” jest na topie, a tryb „kiedyś” to obciach, jest nie tylko krzywdą dla ich wiedzy, ale likwidacją mechanizmu rozumienia współczesności.
Nie zrozumieją Internetu, nie rozumiejąc wynalazku poczty! Nie pojmą własności intelektualnej, jeśli nie dowiedzą się o walce o prawo do własnej ojczyzny. Gdzieś w finale tego procesu jest zamiana cmentarzy na place zabaw. W końcu to tyle bezużytecznego gruntu, prawda pani minister?
tekst ukazał się na łamach toruńskich „Nowości” 12 lutego br.





























































































































































































